Pełni marzeń wyruszyliśmy w drogę ku morzu spóźnieni, bo komuś nie udało się obudzić na czas. Był 16 maja 2025 roku. W Dębkach powitało nas pochmurne niebo, ładnie położony ośrodek i szum bliskiego morza.



Pogoda nas nie rozpieszczała. Chłodno, ale bez deszczu. Plaża, do której od ośrodka „Geovita” były dwa kroki, pusta, zachęcała do długich spacerów.
Deszczowa niedziela nie zniechęciła nikogo do spaceru do lokalu wyborczego, by oddać głos na swojego kandydata na prezydenta Rzeczpospolitej.
Wtorek zalśnił słońcem i ciepłem. Można było podziwiać morze w innej odsłonie, a także spróbować opalać się.

W środę pojechaliśmy do Darłówka.

Czekał na nas na nabrzeżu piękny statek noszący imię króla Eryka, który był władcą ziemi darłowskiej.






„O ho ho! Przechyły i przechyły! O ho! Ho!
Za falą fala mknie.
O ho! Ho! Trzymajcie się dziewczyny!
Ale wiatr! Ósemka chyba dmie!”
Słowa szanty zamiast komentarza dotyczącego czterdziestopięciominutowego rejsu.




W czasie tygodniowego pobytu w Dębkach każdy uczestnik dowolnie zaplanował swój odpoczynek.
Niektórzy poddawali się zabiegom leczniczym, inni odbywali wycieczki rowerowe, uczestniczyli w zajęciach organizowanych przez ośrodek, zachwycali się pięknem nieznanej dotąd ziemi, chłonęli wszystkimi zmysłami urok chłodnych majowych dni i nocy.
Żal było odjeżdżać! Ale cóż…





